Czasem kiedy kogoś kochamy, ale tak na prawdę, całym sercem musimy pozwolić mu odejść, choćby to nas rozrywało na kawałki, choćby to nas spalało do żywego. I nie powiem, że nie będziemy przez to cierpieć. Każdy dzień będzie udręką, wciąż od nowa powtarzającą się męką, której nic nie uleczy. Możemy tylko wyłączyć uczucia i starać się zapomnieć smaku tych ust, które nas całowały, dłoni, które nas pieściły, ciała które dawało ciepło i ramion, które dawały bezpieczeństwo. Możemy tylko mieć nadzieję, że pewnego dnia to minie i że ta osobą będzie szczęśliwa, że My nauczymy się być szczęśliwymi bez niej. I zapewniam to nie będzie łatwe. To będzie długa droga po rozżarzonych węglach i tłuczonym szkle, z dziurą w piersi zamiast serca, z lodem zamiast krwi w żyłach. I najgorsze będzie w tym to, że nigdy nie zapomnimy, nawet jeśli wydawać nam się będzie, że tak właśnie jest... Bo miłość to niezapominajka na całe życie niezależnie od tego jak ulotne są ludzkie wspomnienia.
