czwartek, 3 grudnia 2015

W sentencjach o tęsknocie

..kiedyś ktoś mnie za­pytał : Co dla ciebie w życiu jest naj­trud­niej­sze?
Od­po­wie­dzialam , że nie wiem.Że chy­ba nie ma ta­kiej rzeczy. Te­raz juz umiem od­po­wie­dziec na to py­tanie. Gdy dziś mnie za­pyta­cie Co jest dla mnie naj­trud­niej­sze, od­po­wiem :
-Naj­trud­niej w życiu pat­rzeć jest w oczy ukocha­nej oso­by i widzieć pus­tkę. Zu­pełne nic. Obojętność , ze­ro tęskno­ty. Naj­trud­niej czuć że się ją kocha cała sobą i wie­dzieć że bez niej nie można żyć ale ona bez ciebie jest szczęśli­wa. Naj­trud­niej kochac bez wza­jem­ności...`

Tak. Tak bym od­po­wie­działa.








Tyl­ko w cieniu Tych powiek,
które piękno duszy chro­nią nieustannie
doz­nają uko­jenia naj­star­sze tęsknoty,
a ser­ce na­maszcze­nia bal­sa­mem dobroci...


To wca­le nie tak , że tęsknię ...
Po pros­tu cza­sem nad­chodzą ta­kie no­ce w które wszys­tko wra­ca. Pow­ra­cają wspom­nienia, myśli. Ob­ra­zy. Do oczu po­mału napływają gorzkie łzy nies­pełnionych marzeń . Ale to nie tęskno­ta. To tyl­ko prag­nienie wy­darze­nia się cze­goś co nie is­tniało, nie było da­ne. To tyl­ko cza­sem prze­raźli­wy krzyk, lęk w oczach, zim­ne dłonie, drżące ciało.
Lecz to nie tęskno­ta.
To ocze­kiwa­nie na coś co nig­dy nie na­dej­dzie .
Żałos­na próba odzys­ka­nia ut­ra­conej nadziei ...

wtorek, 23 czerwca 2015

Czasami sobie myślę...

Czasami siedzę i myślę o ludziach, których spotykam na swojej drodze. Jedni to prawdziwe diamenty, szlachetne kamienie, minerały, czasem nieoszlifowane, ale jednak bezcenne dla mnie ze względu na wszystko dobre, co od nich dostałam. Nie mówię, że zawsze jest idealnie. Zdarzają się też i słabsze chwile, czasem się wzajemnie denerwujemy, czasem musimy od siebie odpocząć, ale są i mam wrażenie, że znam ich od lat. Ale wśród wszystkich ludzi jakich spotykam na swojej drodze pojawiają się też podróbki, ludzie, którzy kreują się na prawdziwe diamenty, a w rzeczywistości są zakompleksionymi personami z przerośniętym ego. I wtedy zastanawiam się jak mogłam kogoś takiego kochać? Bo miłość zakłada nam na oczy różowe okulary i czasami zapomina wcześniej przetrzeć szkiełek byśmy lepiej widzieli kogoś z kim jesteśmy.

Nie chcę absolutnie nikogo demonizować, bo przecież nie każdy trafia na tak cudowne egzemplarze jak ja, ale czasem warto jest się przyjrzeć komuś z kim tworzymy związek. Żebyśmy później nie mieli sami do siebie pretensji, że nie zauważaliśmy totalnej ignorancji naszych potrzeb, pragnień, nas samych ze strony partnera. Kiedy rozmawia z nami o swoich poprzednich związkach nie kończmy rozmowy słowami: "Kochanie, na prawdę nie muszę tego wiedzieć; Nie chcę o tym rozmawiać; To była przeszłość". Wysłuchajmy go, bo możemy dowiedzieć się jaką osobą jest człowiek, z którym każdego dnia kładziemy się do łóżka. Oszczędzajmy sami sobie rozczarowań, bo może się okazać, że nasz partner ma przerośnięte ego, które sięga już dalej poza granice kraju, bo ktoś bezpodstawnie utwierdził go w przekonaniu, że jest bogiem i we wszystkim jest najlepszy. Taki człowiek nie widzi swoich własnych wad, a właściwie twierdzi, że ich nie ma, bo przecież bogowie są nieomylni... gotuje lepiej niż sam Gordon Ramsay czy Wojciech Modest Amaro i jest zaskoczony kiedy jedzenie kogoś innego stawiasz ponad jego potrawy. Oczywiście w domu ty nic nie robisz, bo przecież tylko on troszczy się o czystość mieszkania, a zwłaszcza w kuchni, gdzie na blacie przemieszczają się wciąż z miejsca na miejsce co najmniej tygodniowe okruchy z pieczywa. Zwróć uwagę czy przypadkiem nie obce są mu takie słowa jak: przepraszam, poproszę, dziękuję. Jeśli prawie nigdy ich nie używa, to przestań się łudzić, że to się kiedykolwiek zmieni. Za którymś razem zamiast przepraszam możesz usłyszeć jak do krowy "Nastąp się", a potem z bezczelnym uśmiechem zapyta się czy nie potrzebujesz wagi... Zastanów się wtedy czy jest w tym człowieku jeszcze coś co poza wygodą Cie przy nim trzyma... Bo może się okazać, że to o wiele za mało.

I tak siedzę sobie czasami i myślę i zastanawiam się dlaczego w życiu nie możemy zawsze trafiać na szlachetne kamienie, dlaczego znacznie częściej przytrafiają nam się śliwki robaczywki?...

Symbolika liczb

Symbolika liczb – przypisywanie dodatkowej treści i znaczenia liczbom występującym w określonym kontekście kulturowym lub literackim, a nawet naukowym – oprócz ich konkretnej wartości matematycznej. Nierzadko symboliczna wymowa liczby dość daleko odbiega od jej wymiernej wartości.

Często określone znaczenie symboliczne wiąże się z wcześniejszym wystąpieniem danej liczby jako konkretnej wartości w znanej sytuacji (np. 12 apostołów, 12 plemion izraelskich itd. – stąd 12 jako symbol zupełności i zorganizowania). Kiedy indziej znaczenie danej liczby wynika z trudnych obecnie do ustalenia przesłanek kulturowych: sytuacji, których obecnie nie znamy, utartych powiedzeń, a nawet mitów i przesądów. Jednak nierzadko znajomość znaczenia symbolicznego danej liczby jest wręcz konieczna do zrozumienia znaczenia wypowiedzi zawartych w określonym dziele literackim.

Do najbardziej znanych należy symbolika liczb użytych w proroczych objawianiach zawartych w Piśmie Świętym, zwłaszcza w biblijnej Księdze Apokalipsy.

W Polsce toczyły się dyskusje nad symboliką liczby 44 w dramacie Dziady Adama Mickiewicza.
Symbolika liczb rozumiana jako jeden z wyrazów porządku panującego we wszechświecie miała także wpływ na kształtowanie poglądów naukowych, w szczególności w astronomii (np. w pitagorejskiej harmonii sfer rozwijanej jeszcze do czasów Jana Keplera – w jego pracy Harmonices Mundi (Harmonia świata) z 1619 roku).

Czasami symbolika liczb nawiązuje do wyglądu, w jaki są przedstawiane. Przykładowo, w Starożytnym Rzymie liczby wyrażano układem palców, co pozwoliło świętemu Hieronimowi powiązać przypowieść o ziarnie dającym plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stukrotny z małżeństwem i dziewictwem. 

Biblijna symbolika liczb

Jakkolwiek w przypadku niektórych liczb spotyka się różne zrozumienie ich znaczenia w Piśmie Świętym, można podać szereg przykładów wyraźnej symboliki liczb w Biblii:

Liczba Znaczenie symboliczne Przykłady użycia
1 wyjątkowość, zwłaszcza w odniesieniu do Boga Pwt 6,4; 2 Krl 19,15
2 potwierdzenie, pewność Rdz 41,32; Iz 40,2; Hbr 6,18
3 nasilenie, podkreślenie znaczenia Iz 6,3; Jr 7,4
4 porządek w odniesieniu do spraw ziemskich, powszechność Rdz 2,10
6 niedoskonałość, niepełność 2 Sm 21,20; Ap 13,18
7 pełnia, całość, doprowadzenie czegoś do końca Jz 6,2–4,15; Ap 5,1–6
8 doskonałość, nieskończoność, obfitość Mi 5,5 (5,4, BT)
10 zupełność w odniesieniu do spraw ziemskich Ap 13,1
12 zupełność, zorganizowanie sług Bożych Ap 7,5–8; 12,1
40 wskazuje na ważny okres (np. sądu lub kary) Rdz 7,4; Ez 29,11–12; Mt 4,2
77 nieograniczoność, nieskończoność Mt 18,22
666 wieloaspektowa, rażąca niedoskonałość,
powszechne zło („liczba bestii” i „liczba [upadłego] człowieka”)
Ap 13,18

Numerologia

Systemem wykorzystującym symbolikę jest numerologia, czyli pseudonaukowa metoda wróżenia z liczb (np. z dat lub liczb przypisanych literom).

Symboliczne wykorzystanie literowego zapisu liczb
 
Ponieważ liczby mogą być zapisywane przy pomocy liter, które wówczas pełnią rolę cyfr, jak ma miejsce w systemie rzymskim, staroarabskim i in., lub też kolejnym literom alfabetu można przypisać kolejne liczby, symbolika liczb może być przeniesiona na symbolikę liter i zapisanych nimi słów. Systemy wzajemnego szyfrowania znaczeń cyfr, liczb, liter i wyrazów znajdują zastosowanie w numerologii, a także pokrewnych jej praktykach jak izopsefia lub gematria. Jednym z najbardziej badanych w ten sposób przykładów jest liczba 666 (liczba Bestii), która ma symbolizować Antychrysta. Przy zastosowaniu różnych systemów liczbę tę wywodzono z zapisu imion niektórych cesarzy rzymskich szczególnie prześladujących chrześcijan, a w czasie reformacji i kontrreformacji z nazwisk lub tytułów Lutra i papiestwa[4]. W tej samej zasadzie dopatrywane jest źródło przesądu związanego z liczbą 17 w kulturze włoskiej, gdyż zapis XVII jest anagramem łacińskiego słowa vixi, tj. "żyłem" rozumianego "nie żyję"[5].

Starożytna Grecja

W starożytnej Grecji 9 ma znaczenie rytualne. Demeter przez 9 dni wędruje po świecie w poszukiwaniu swojej córki Persefony. Dziewięć muz przychodzi na świat za sprawą Zeusa podczas dziewięciu miłosnych nocy. 9 symbolizuje owocne poszukiwania, ukoronowanie wysiłków, zakończenie procesu tworzenia. 9 to również wszechświat jako całość złożona z trzech części. Każdy ze światów : niebo, ziemia i piekło, jest przedstawiany za pomocą trójkąta lub cyfry 3. Według tradycji judeochrześcijańskiej istnieje 9 hierarchii anielskich, 9 sfer niebieskich, 9 kręgów piekielnych. Egipcjanie nazywali 9 Górą Słoneczną. Wyrażała ona dla nich przemiany, którym podlegała w trzech światach ( boskim, ziemskim i intelektualnym) trójca bóstw Ozyrys, Izyda i Horus, przedstawiająca Esencję, Substancję i Życie. 9 oznacza również zbawienie, dlatego w tradycji chrześcijańskiej Jezus, ukrzyżowany o trzeciej, zaczyna agonię o szóstej i umiera o dziewiątej. 9 jest ostatnią w szeregu cyfr. Jest więc końcem i zarazem ponownym początkiem, przeniesieniem zjawiska na nowy, szerszy plan. Związana jest z ideą ponownych narodzin, kiełkowania, jak i jednocześnie śmierci, zaniku. Przez dziewięć miesięcy trwa też okres ciąży.

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Czasem kiedy...

Czasem kiedy kogoś kochamy, ale tak na prawdę, całym sercem musimy pozwolić mu odejść, choćby to nas rozrywało na kawałki, choćby to nas spalało do żywego. I nie powiem, że nie będziemy przez to cierpieć. Każdy dzień będzie udręką, wciąż od nowa powtarzającą się męką, której nic nie uleczy. Możemy tylko wyłączyć uczucia i starać się zapomnieć smaku tych ust, które nas całowały, dłoni, które nas pieściły, ciała które dawało ciepło i ramion, które dawały bezpieczeństwo. Możemy tylko mieć nadzieję, że pewnego dnia to minie i że ta osobą będzie szczęśliwa, że My nauczymy się być szczęśliwymi bez niej. I zapewniam to nie będzie łatwe. To będzie długa droga po rozżarzonych węglach i tłuczonym szkle, z dziurą w piersi zamiast serca, z lodem zamiast krwi w żyłach. I najgorsze będzie w tym to, że nigdy nie zapomnimy, nawet jeśli wydawać nam się będzie, że tak właśnie jest... Bo miłość to niezapominajka na całe życie niezależnie od tego jak ulotne są ludzkie wspomnienia.

niedziela, 4 stycznia 2015

Pustkowie Wielkiej Wenus

Samotność... Czasem czuje się jak na bezgranicznym pustkowiu, sama pośród ogromu świata. Niby dzień za dniem przemierzam ulice swego miasta w tłumie ludzi, ale nikogo nie obchodzi kim jestem, skąd pochodzę i w jakim celu się tu znalazłam. Czasem sama chciałabym znać odpowiedzi na te pytania. Kim jestem? Kobietą, to na pewno. I jak w każdej z nas drzemie we mnie maleńka cząstka Wielkiej Matki, Wielkiej Wenus. Kobiety samotnie dzierżącej w dłoniach los całego świata. Nie będę hipokrytką, w moich dłoniach nie ma całego świata, jest tylko jego cząstka, mój własny, mały, zdruzgotany świat. Już nie próbuje go naprawić, poskładać, bo i tak za chwilkę znów rozpadnie się na kawałki. Zawsze się rozpada, jakby takie było jego - moje - przeznaczenie, jakbym nigdy w życiu nie miała doświadczyć niczego innego. Jeśli raz ktoś Ciebie połamie na milion kawałków, to istnieje małe prawdopodobieństwo, że będziesz w stanie się kiedyś podnieść i posklejać, a nawet jeśli Ci się to uda to i tak na Twojej duszy widoczne będą rysy wszędzie tam gdzie zostałaś złamana. A potem i tak możesz się spodziewać, że kolejny ktoś znów Cię połamie na miliard kawałków. Z każdym kolejnym razem będzie coraz gorzej, ale nie oznacza to, że nigdy nie zdarzą się piękne chwile. Warto je pamiętać, bo tylko one będą trzymały Cię przy życiu, przy resztkach zdrowego rozsądku.

Nie pielęgnuj w sobie złości, zazdrości i nienawiści, choćby Cię ktoś zranił tak bardzo, że świat zdawać się będzie jedynie hebanowo-czarny. Nie pozwól się zabijać tym, którzy Cię nie kochają. Oni nie są tego warci, nikt nie jest wart tego by się o niego troszczyć, jeśli on nie troszczy się o Ciebie. Pozwól sobie czasem na chwilę zapomnienia. Usiądź z kubkiem ulubionej kawy lub kakao na kanapie, okryj się ciepłym kocem, poczytaj książkę lub zrób cokolwiek innego co tylko Tobie jednej sprawia przyjemność. Pozwól sobie na chwile egoizmu. Nikomu nie zrobisz tym krzywdy, a nawet jeśli tak to pomyśl ile razy ktoś sprawił przykrość Tobie. Zawsze kiedy upadasz nie pozwól by inni zbyt długo patrzyli na Twoją klęskę. Weź głęboki oddech, otrzep jeansy z kurzu, wypnij pierś i podnieś do góry głowę. Tak "Blair", właśnie tak. Bądź silna, ale czasem pozwól sobie na chwilę słabości. Pozwól innym by zobaczyli, że pod silną powierzchownością jesteś kruchą istotą, którą każdy może zranić. Nie bój się płakać przy innych, ale nie bój się też przy nich śmiać. Twój śmiech, Twoje szczęście to największa nagroda jaką mogą otrzymać.

Bądź sobą sama przed sobą w świecie, w którym każdy coś gra...