Pożyczyłam kiedyś komuś serce. Położyłam je na srebrnej tacy przyjaźni i podałam je mówiąc: "Proszę, zaopiekuj się nim. Ono w zamian będzie Cię kochać i się o Ciebie troszczyć". Zapomniałam, że ludziom się nic nie pożycza. Nie dbają wtedy o to. Wydaje im się, że dostali wtedy coś na własność.. Niestety nie inaczej było i w tym wypadku. Jak otumaniona patrzyłam jak z każdym dniem coraz bardziej moje serce jest niszczone, jak ktoś wyciera nim sobie twarz jak szmatą, jak niepotrzebne rzuca w kąt. Bo przecież tak można postępować z ludzką przyjaźnią czyż nie? Czy się mylę? Boję się, że niestety nie. Straciłam już nadzieję, że kiedykolwiek w życiu uda mi się mieć przyjaciela. Za każdym razem kiedy wydawało mi się, że już kogoś spotkałam dostaję bardzo mocno w twarz od takiej osoby, no cóż... Przecież taki mamy klimat w tym kraju. Jeśli komuś dajemy nasze serce bardziej nastawiałabym się na to, że ktoś wytrze nim brudną podłogę niż doceni nasze starania. Nie twierdzę oczywiście, że każdy jest taki sam i nie zdarzają się wyjątki, jednak większość tego nie doceni póki tego nie straci. Ale cóż, zazwyczaj wtedy jest już za późno. Więc jeśli ktoś oferuje wam swoje serce to nie depczcie go, nie równajcie go z ziemią. Doceńcie, że daje wam coś najcenniejszego co ma.
Zaćmienie
czwartek, 23 lutego 2017
poniedziałek, 23 stycznia 2017
Szafiry w cudownej oprawie
Szukała kogoś kto by ją po prostu pokochał, kto zaakceptował by ją taką jaką była. Szukała imając się różnych sposobów, zachodząc do miejsc, w których nigdy nie przypuszczała, że się znajdzie. I spotkała go. Pewnego dnia go spotkał. Był czarujący, pogodny. Wydobył ją z głębokiego mroku. Z najczarniejszej otchłani jej własnych demonów. Spojrzał w jej szafiry w cudownej oprawie. Dał jej nadzieje, że ją pokocha... Ale bajka skończyła się szybciej niż zacząć się mogła. Był jak wszyscy inni. Tylko ją okłamywał, że jest dla niego wszystkim. W rzeczywistości była tylko ładnym elementem, który mu się znudził...
czwartek, 3 grudnia 2015
W sentencjach o tęsknocie
..kiedyś ktoś mnie zapytał : Co dla ciebie w życiu jest najtrudniejsze?
Odpowiedzialam , że nie wiem.Że chyba nie ma takiej rzeczy. Teraz juz umiem odpowiedziec na to pytanie. Gdy dziś mnie zapytacie Co jest dla mnie najtrudniejsze, odpowiem :
-Najtrudniej w życiu patrzeć jest w oczy ukochanej osoby i widzieć pustkę. Zupełne nic. Obojętność , zero tęsknoty. Najtrudniej czuć że się ją kocha cała sobą i wiedzieć że bez niej nie można żyć ale ona bez ciebie jest szczęśliwa. Najtrudniej kochac bez wzajemności...`
Tak. Tak bym odpowiedziała.
Tylko w cieniu Tych powiek,
które piękno duszy chronią nieustannie
doznają ukojenia najstarsze tęsknoty,
a serce namaszczenia balsamem dobroci...
To wcale nie tak , że tęsknię ...
Po prostu czasem nadchodzą takie noce w które wszystko wraca. Powracają wspomnienia, myśli. Obrazy. Do oczu pomału napływają gorzkie łzy niespełnionych marzeń . Ale to nie tęsknota. To tylko pragnienie wydarzenia się czegoś co nie istniało, nie było dane. To tylko czasem przeraźliwy krzyk, lęk w oczach, zimne dłonie, drżące ciało.
Lecz to nie tęsknota.
Odpowiedzialam , że nie wiem.Że chyba nie ma takiej rzeczy. Teraz juz umiem odpowiedziec na to pytanie. Gdy dziś mnie zapytacie Co jest dla mnie najtrudniejsze, odpowiem :
-Najtrudniej w życiu patrzeć jest w oczy ukochanej osoby i widzieć pustkę. Zupełne nic. Obojętność , zero tęsknoty. Najtrudniej czuć że się ją kocha cała sobą i wiedzieć że bez niej nie można żyć ale ona bez ciebie jest szczęśliwa. Najtrudniej kochac bez wzajemności...`
Tak. Tak bym odpowiedziała.
Tylko w cieniu Tych powiek,
które piękno duszy chronią nieustannie
doznają ukojenia najstarsze tęsknoty,
a serce namaszczenia balsamem dobroci...
To wcale nie tak , że tęsknię ...
Po prostu czasem nadchodzą takie noce w które wszystko wraca. Powracają wspomnienia, myśli. Obrazy. Do oczu pomału napływają gorzkie łzy niespełnionych marzeń . Ale to nie tęsknota. To tylko pragnienie wydarzenia się czegoś co nie istniało, nie było dane. To tylko czasem przeraźliwy krzyk, lęk w oczach, zimne dłonie, drżące ciało.
Lecz to nie tęsknota.
To oczekiwanie na coś co nigdy nie nadejdzie .
Żałosna próba odzyskania utraconej nadziei ...
Żałosna próba odzyskania utraconej nadziei ...
wtorek, 23 czerwca 2015
Czasami sobie myślę...
Czasami siedzę i myślę o ludziach, których spotykam na swojej drodze. Jedni to prawdziwe diamenty, szlachetne kamienie, minerały, czasem nieoszlifowane, ale jednak bezcenne dla mnie ze względu na wszystko dobre, co od nich dostałam. Nie mówię, że zawsze jest idealnie. Zdarzają się też i słabsze chwile, czasem się wzajemnie denerwujemy, czasem musimy od siebie odpocząć, ale są i mam wrażenie, że znam ich od lat. Ale wśród wszystkich ludzi jakich spotykam na swojej drodze pojawiają się też podróbki, ludzie, którzy kreują się na prawdziwe diamenty, a w rzeczywistości są zakompleksionymi personami z przerośniętym ego. I wtedy zastanawiam się jak mogłam kogoś takiego kochać? Bo miłość zakłada nam na oczy różowe okulary i czasami zapomina wcześniej przetrzeć szkiełek byśmy lepiej widzieli kogoś z kim jesteśmy.
Nie chcę absolutnie nikogo demonizować, bo przecież nie każdy trafia na tak cudowne egzemplarze jak ja, ale czasem warto jest się przyjrzeć komuś z kim tworzymy związek. Żebyśmy później nie mieli sami do siebie pretensji, że nie zauważaliśmy totalnej ignorancji naszych potrzeb, pragnień, nas samych ze strony partnera. Kiedy rozmawia z nami o swoich poprzednich związkach nie kończmy rozmowy słowami: "Kochanie, na prawdę nie muszę tego wiedzieć; Nie chcę o tym rozmawiać; To była przeszłość". Wysłuchajmy go, bo możemy dowiedzieć się jaką osobą jest człowiek, z którym każdego dnia kładziemy się do łóżka. Oszczędzajmy sami sobie rozczarowań, bo może się okazać, że nasz partner ma przerośnięte ego, które sięga już dalej poza granice kraju, bo ktoś bezpodstawnie utwierdził go w przekonaniu, że jest bogiem i we wszystkim jest najlepszy. Taki człowiek nie widzi swoich własnych wad, a właściwie twierdzi, że ich nie ma, bo przecież bogowie są nieomylni... gotuje lepiej niż sam Gordon Ramsay czy Wojciech Modest Amaro i jest zaskoczony kiedy jedzenie kogoś innego stawiasz ponad jego potrawy. Oczywiście w domu ty nic nie robisz, bo przecież tylko on troszczy się o czystość mieszkania, a zwłaszcza w kuchni, gdzie na blacie przemieszczają się wciąż z miejsca na miejsce co najmniej tygodniowe okruchy z pieczywa. Zwróć uwagę czy przypadkiem nie obce są mu takie słowa jak: przepraszam, poproszę, dziękuję. Jeśli prawie nigdy ich nie używa, to przestań się łudzić, że to się kiedykolwiek zmieni. Za którymś razem zamiast przepraszam możesz usłyszeć jak do krowy "Nastąp się", a potem z bezczelnym uśmiechem zapyta się czy nie potrzebujesz wagi... Zastanów się wtedy czy jest w tym człowieku jeszcze coś co poza wygodą Cie przy nim trzyma... Bo może się okazać, że to o wiele za mało.
I tak siedzę sobie czasami i myślę i zastanawiam się dlaczego w życiu nie możemy zawsze trafiać na szlachetne kamienie, dlaczego znacznie częściej przytrafiają nam się śliwki robaczywki?...
Symbolika liczb
Symbolika liczb – przypisywanie dodatkowej treści i znaczenia
liczbom występującym w określonym kontekście kulturowym lub literackim, a
nawet naukowym – oprócz ich konkretnej wartości matematycznej.
Nierzadko symboliczna wymowa liczby dość daleko odbiega od jej wymiernej
wartości.
Często określone znaczenie symboliczne wiąże się z wcześniejszym
wystąpieniem danej liczby jako konkretnej wartości w znanej sytuacji
(np. 12 apostołów, 12 plemion izraelskich itd. – stąd 12
jako symbol zupełności i zorganizowania). Kiedy indziej znaczenie danej
liczby wynika z trudnych obecnie do ustalenia przesłanek kulturowych:
sytuacji, których obecnie nie znamy, utartych powiedzeń, a nawet mitów i przesądów.
Jednak nierzadko znajomość znaczenia symbolicznego danej liczby jest
wręcz konieczna do zrozumienia znaczenia wypowiedzi zawartych w
określonym dziele literackim.
Do najbardziej znanych należy symbolika liczb użytych w proroczych objawianiach zawartych w Piśmie Świętym, zwłaszcza w biblijnej Księdze Apokalipsy.
W Polsce toczyły się dyskusje nad symboliką liczby 44 w dramacie Dziady Adama Mickiewicza.
Symbolika liczb rozumiana jako jeden z wyrazów porządku panującego we wszechświecie miała także wpływ na kształtowanie poglądów naukowych, w szczególności w astronomii (np. w pitagorejskiej harmonii sfer rozwijanej jeszcze do czasów Jana Keplera – w jego pracy Harmonices Mundi (Harmonia świata) z 1619 roku).
Czasami symbolika liczb nawiązuje do wyglądu, w jaki są
przedstawiane. Przykładowo, w Starożytnym Rzymie liczby wyrażano układem
palców, co pozwoliło świętemu Hieronimowi powiązać przypowieść o ziarnie dającym plon trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stukrotny z małżeństwem i dziewictwem.
Biblijna symbolika liczb
Jakkolwiek w przypadku niektórych liczb spotyka się różne zrozumienie ich znaczenia w Piśmie Świętym, można podać szereg przykładów wyraźnej symboliki liczb w Biblii:
| Liczba | Znaczenie symboliczne | Przykłady użycia |
|---|---|---|
| 1 | wyjątkowość, zwłaszcza w odniesieniu do Boga | Pwt 6,4; 2 Krl 19,15 |
| 2 | potwierdzenie, pewność | Rdz 41,32; Iz 40,2; Hbr 6,18 |
| 3 | nasilenie, podkreślenie znaczenia | Iz 6,3; Jr 7,4 |
| 4 | porządek w odniesieniu do spraw ziemskich, powszechność | Rdz 2,10 |
| 6 | niedoskonałość, niepełność | 2 Sm 21,20; Ap 13,18 |
| 7 | pełnia, całość, doprowadzenie czegoś do końca | Jz 6,2–4,15; Ap 5,1–6 |
| 8 | doskonałość, nieskończoność, obfitość | Mi 5,5 (5,4, BT) |
| 10 | zupełność w odniesieniu do spraw ziemskich | Ap 13,1 |
| 12 | zupełność, zorganizowanie sług Bożych | Ap 7,5–8; 12,1 |
| 40 | wskazuje na ważny okres (np. sądu lub kary) | Rdz 7,4; Ez 29,11–12; Mt 4,2 |
| 77 | nieograniczoność, nieskończoność | Mt 18,22 |
| 666 | wieloaspektowa, rażąca niedoskonałość, powszechne zło („liczba bestii” i „liczba [upadłego] człowieka”) |
Ap 13,18 |
Numerologia
Systemem wykorzystującym symbolikę jest numerologia, czyli pseudonaukowa metoda wróżenia z liczb (np. z dat lub liczb przypisanych literom).
Symboliczne wykorzystanie literowego zapisu liczb
Ponieważ liczby mogą być zapisywane przy pomocy liter, które wówczas pełnią rolę cyfr, jak ma miejsce w systemie rzymskim, staroarabskim
i in., lub też kolejnym literom alfabetu można przypisać kolejne
liczby, symbolika liczb może być przeniesiona na symbolikę liter i
zapisanych nimi słów. Systemy wzajemnego szyfrowania znaczeń cyfr,
liczb, liter i wyrazów znajdują zastosowanie w numerologii, a także pokrewnych jej praktykach jak izopsefia lub gematria. Jednym z najbardziej badanych w ten sposób przykładów jest liczba 666 (liczba Bestii), która ma symbolizować Antychrysta.
Przy zastosowaniu różnych systemów liczbę tę wywodzono z zapisu imion
niektórych cesarzy rzymskich szczególnie prześladujących chrześcijan, a w
czasie reformacji i kontrreformacji z nazwisk lub tytułów Lutra i papiestwa[4]. W tej samej zasadzie dopatrywane jest źródło przesądu związanego z liczbą 17 w kulturze włoskiej, gdyż zapis XVII jest anagramem łacińskiego słowa vixi, tj. "żyłem" rozumianego "nie żyję"[5].
Starożytna Grecja
W
starożytnej Grecji 9 ma znaczenie rytualne. Demeter przez 9 dni wędruje
po świecie w poszukiwaniu swojej córki Persefony. Dziewięć muz
przychodzi na świat za sprawą Zeusa podczas dziewięciu miłosnych nocy. 9
symbolizuje owocne
poszukiwania, ukoronowanie wysiłków, zakończenie procesu tworzenia. 9
to również wszechświat jako całość złożona z trzech części. Każdy ze
światów : niebo, ziemia i piekło, jest przedstawiany za pomocą trójkąta
lub cyfry 3. Według tradycji judeochrześcijańskiej istnieje 9 hierarchii
anielskich, 9 sfer niebieskich, 9 kręgów piekielnych. Egipcjanie
nazywali 9 Górą Słoneczną. Wyrażała ona dla nich przemiany, którym
podlegała w trzech światach ( boskim, ziemskim i intelektualnym) trójca
bóstw Ozyrys, Izyda i Horus, przedstawiająca Esencję, Substancję i
Życie. 9 oznacza również zbawienie, dlatego w tradycji chrześcijańskiej
Jezus, ukrzyżowany o trzeciej, zaczyna agonię o szóstej i umiera o
dziewiątej. 9 jest ostatnią w szeregu cyfr. Jest więc końcem i zarazem
ponownym początkiem, przeniesieniem zjawiska na nowy, szerszy plan.
Związana jest z ideą ponownych narodzin, kiełkowania, jak i jednocześnie
śmierci, zaniku. Przez dziewięć miesięcy trwa też okres ciąży.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Czasem kiedy...
Czasem kiedy kogoś kochamy, ale tak na prawdę, całym sercem musimy pozwolić mu odejść, choćby to nas rozrywało na kawałki, choćby to nas spalało do żywego. I nie powiem, że nie będziemy przez to cierpieć. Każdy dzień będzie udręką, wciąż od nowa powtarzającą się męką, której nic nie uleczy. Możemy tylko wyłączyć uczucia i starać się zapomnieć smaku tych ust, które nas całowały, dłoni, które nas pieściły, ciała które dawało ciepło i ramion, które dawały bezpieczeństwo. Możemy tylko mieć nadzieję, że pewnego dnia to minie i że ta osobą będzie szczęśliwa, że My nauczymy się być szczęśliwymi bez niej. I zapewniam to nie będzie łatwe. To będzie długa droga po rozżarzonych węglach i tłuczonym szkle, z dziurą w piersi zamiast serca, z lodem zamiast krwi w żyłach. I najgorsze będzie w tym to, że nigdy nie zapomnimy, nawet jeśli wydawać nam się będzie, że tak właśnie jest... Bo miłość to niezapominajka na całe życie niezależnie od tego jak ulotne są ludzkie wspomnienia.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
