piątek, 12 kwietnia 2013

Prada część druga. Poznajemy Pradę dalej

 Ness - najlepsza przyjaciółka Prady, postanowiła wyciągnąć ją na kawę. Uznała, że to nie do pomyślenia by Prada tak rozpamiętywała niedawne rozstanie z chłopakiem, jednak Ness nie chodziło jedynie o dobre samopoczucie przyjaciółki. Oczywiście był to najważniejszy cel spotkania, ale Ness chciała z nią też porozmawiać o swoim chłopaku. Nigdy nie była zbyt delikatna w tych sprawach. Uważała, że ładne dziewczyny nie mogą płakać po nic nie wartych idiotach, którzy zostawiają je przez automatyczne sekretarki. Skandal... Zadzwoniła do Prady by umówić się z nią na spotkanie i nie małe było jej zdziwienie kiedy usłyszała w słuchawce śmiech przyjaciółki.
 - Co cię tak cieszy? Myślałam, że będziesz zrozpaczona po tym jak ten niewychowany drań cię rzucił.
 -Przecież to ty mi wciąż powtarzasz, że nie powinnam się takimi facetami przejmować. - Prada zachichotała.
 -No tak, tak... - ten wesoły humor dał jej nadzieję - Może byśmy się spotkały?
 -Pewnie, a co znów jakieś problemy w raju?
 -Nie bądź taka... Ale to prawda nie jest za dobrze.
 -To dlaczego wciąż z nim jesteś? I nie mów mi, że go kochasz, bo czasem miłość to za mało. Kup sobie kota, on cię zawsze będzie kochał.
 -Kota? A z kotem też pójdę do łóżka? - Ness usłyszała w słuchawce miauknięcie. - Kupiłaś sobie kota?
 -Wiesz, w zasadzie ktoś zostawił ją pod moimi drzwiami. Jest urocza, ma taką śliczną czarną plamkę na pyszczku.
 -Ktoś zostawił kota pod twoimi drzwiami...
 - Nawet nie chcę słyszeć tych spiskowych teorii. Widzimy się jutro po twoich zajęciach. Papa.
 Ness usłyszała dźwięk rozłączania rozmowy, a potem w słuchawce zapadła cisza.
  Tymczasem Prada bawiła się beztrosko ze swoją kotką czekając aż maleństwo będzie zmęczone i postanowi uciąć sobie drzemkę, w innym wypadku nie dawała Pradzie pracować. Odkąd się pojawiła w jej życiu wszystko wydawało się jaśniejsze. Pisanie artykułów szło jej dużo łatwiej, to znaczy wtedy, kiedy Branien pozwalała jej pracować. Mieszkanie nie wydawało się jej już takie duże i puste, bo kotka wchodziła w każdą dziurę i nie jednokrotnie Prada musiała jej szukać. Pewnie jeszcze się nie nauczyła, że Branien uwielbiała wchodzić do skrzyni kanapy, w której Prada trzymała koce i materace.

czwartek, 11 kwietnia 2013

Prada część pierwsza. Pewnego dnia Prada..

Pewnego pochmurnego, deszczowego, wilgotnego kwietniowego dnia Pradę obudził nieprzyjemny dźwięk budzika. Wyłączyła go i nakryła głowę poduszką chcąc jeszcze pospać, coś we wnętrzu mówiło jej, że to nie będzie dobry dzień. Budzik zadzwonił ponownie... Tym razem nie dało się go zignorować, trzeba było wstać, Pogoda za oknem nie nastrajała zbyt optymistycznie, w mieszkaniu było zimno i pusto. Codzienne czynności nie sprawiały tyle przyjemności co zazwyczaj. Prada założyła na siebie wyciągnięte dresowe spodnie i śliczny wygodny waniliowy top. Zaparzyła herbatę i usiadła do swojego laptopa i próbowała napisać artykuł, który już dawno obiecała naczelnemu, ale praca jakoś niespecjalnie jej szła. Popołudniu odwiedziła ją ciotka, jak zwykle miała do niej tysiące spraw, by Prada jej w czymś doradziła, by coś tam zrobiła, by zawiozła dokumenty do księgowej, notariusza i przy okazji zawiozła owoce wujkowi do szpitala, bo ona tak bardzo nie znosi tego szpitalnego zapachu, że nie odwiedziła męża już od dwóch tygodni. Prada doskonale wiedziała, że ciotka oczekuje od niej natychmiastowego spełnienia oczekiwań, w końcu to ona wychowywała ją po śmierci rodziców. Wyjrzała przez okno, ubrała się ciepło i ruszyła na miasto. Po drodze jakiś znerwicowany taksówkarz wjechał rozpędzonym autem w dziurę oblewając przy tym dziewczynę, kierowca autobusu zamknął jej drzwi przed nosem twierdząc, że nie ma już miejsca i jest już spóźniony, pielęgniarka nakrzyczała na nią z powodu cieknących z płaszcza kropel wody a wujek wcale nie ucieszył się na jej widok myśląc, że ciotka przysłała ją na przeszpiegi czy ten jeszcze długo pociągnie. Doskonale wiedział, że jest z nim tylko dla pieniędzy. Po krótkiej wizycie u wuja Prada udała się do notariusza, który jak zwykle nie miał czasu i był już spóźniony w milion innych miejsc, jedynie księgowa powitała ją ciepłym uśmiechem i zaproponowała jej ciepłą herbatę. Zmęczona całym dniem Prada wróciła do domu. Miała nadzieję na ciepłą kąpiel, może lampkę wina, książkę w wannie albo chociaż kolację ze swoim chłopakiem. Niestety na automatycznej sekretarce czekały na nią dwie wiadomości, jedna od naczelnego, po raz piąty w tym tygodniu pytał kiedy dostanie gotowy tekst, a druga od chłopaka: Wyjeżdżam na staż za granicę. Myślę, że potrwa ok 2 lat. Życzę Ci powodzenia i dbaj o siebie.... Zrezygnowana usiadła w dużym fotelu i mimowolnie popłynęły jej łzy. Między nimi od dwóch tygodni nie działo się już najlepiej, ale nie sądziła, że spotka ją coś takiego. Gdyby chociaż wydarzyło się tego dnia coś dobrego, ale nie... Kiedy kolejna łza spłynęła jej po policzku za drzwiami usłyszała szuranie. Zaniepokojona podeszła powoli do drzwi, ale za nimi już nikogo nie było. Już chciała odejść kiedy usłyszała cichutkie pomiaukiwanie. Za drzwiami, na wycieraczce był niewielki szary kartonik, żadnej kartki, nic... tylko to ciche miauczenie... Prada zabrała pudełko do środka, ostrożnie je otworzyła i znalazła w środku małe kociątko z czerwoną kokardką przy szyi i karteczką: Jutro będzie lepiej. To dziewczynka. Prada przytuliła kociątko i delikatnie je pogłaskała. Branien, nazwę cię Branien. Uśmiechnęła się do niej.