Pożyczyłam kiedyś komuś serce. Położyłam je na srebrnej tacy przyjaźni i podałam je mówiąc: "Proszę, zaopiekuj się nim. Ono w zamian będzie Cię kochać i się o Ciebie troszczyć". Zapomniałam, że ludziom się nic nie pożycza. Nie dbają wtedy o to. Wydaje im się, że dostali wtedy coś na własność.. Niestety nie inaczej było i w tym wypadku. Jak otumaniona patrzyłam jak z każdym dniem coraz bardziej moje serce jest niszczone, jak ktoś wyciera nim sobie twarz jak szmatą, jak niepotrzebne rzuca w kąt. Bo przecież tak można postępować z ludzką przyjaźnią czyż nie? Czy się mylę? Boję się, że niestety nie. Straciłam już nadzieję, że kiedykolwiek w życiu uda mi się mieć przyjaciela. Za każdym razem kiedy wydawało mi się, że już kogoś spotkałam dostaję bardzo mocno w twarz od takiej osoby, no cóż... Przecież taki mamy klimat w tym kraju. Jeśli komuś dajemy nasze serce bardziej nastawiałabym się na to, że ktoś wytrze nim brudną podłogę niż doceni nasze starania. Nie twierdzę oczywiście, że każdy jest taki sam i nie zdarzają się wyjątki, jednak większość tego nie doceni póki tego nie straci. Ale cóż, zazwyczaj wtedy jest już za późno. Więc jeśli ktoś oferuje wam swoje serce to nie depczcie go, nie równajcie go z ziemią. Doceńcie, że daje wam coś najcenniejszego co ma.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz